Jeszcze w 2025 r. zarówno rząd, jak i media informowały, że opłata reprograficzna obejmująca nowoczesne urządzenia – m.in. smartfony, tablety, laptopy i telewizory – ma wejść w życie od 1 stycznia 2026 r. Miała to być nowa tabela stawek (najczęściej ok. 1 % wartości urządzenia) w ramach istniejącego mechanizmu rekompensaty dla twórców za prywatne kopiowanie utworów. Jednak do dnia dzisiejszego projekt nowelizacji rozporządzenia, który miał zaktualizować listę urządzeń objętych opłatą, nadal nie został podpisany i opublikowany w Dzienniku Ustaw.
Czym jest opłata reprograficzna?
Opłata reprograficzna to prawna forma rekompensaty dla twórców, która ma zrekompensować im straty związane z kopiowaniem ich utworów w warunkach dozwolonego użytku prywatnego. W Polsce mechanizm ten istnieje od lat 90. i wynika z przepisów prawa autorskiego obowiązujących także w Unii Europejskiej. W uproszczeniu: skoro prawo pozwala nam na legalne kopiowanie muzyki, filmów czy książek na własny użytek, bez pytania autora o zgodę, to twórcy mają otrzymywać skromną rekompensatę finansową za tę możliwość.
Jak działa i kto „płaci” opłatę reprograficzną?
W Polsce opłata reprograficzna nie jest pobierana bezpośrednio od konsumentów. Prawnie obciąża producentów i importerów urządzeń oraz nośników, które umożliwiają kopiowanie utworów.
Jak jest pobierana:
- To część ceny sprzedaży urządzenia lub nośnika.
- Producenci/importerzy muszą zadeklarować i uiścić opłatę organizacjom zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.
Kogo dotyczy obecnie:
Tradycyjny system obejmuje urządzenia takie jak:
- magnetofony, magnetowidy,
- kopiarki i skanery,
- puste nośniki danych (np. płyty CD, DVD).
Kogo mogłaby objąć po zmianach
W proponowanych zmianach(choć nadal nie uchwalonych) rozszerzono listę sprzętów o:
- smartfony
- tablety
- laptopy
- telewizory
- sprzęt audio-video nowej generacji
Na takich urządzeniach opłata mogłaby wynosić od ok. 1% do 4% ceny produktu.
Koszt tej opłaty byłby najczęściej uwzględniony w cenie urządzenia, a więc ostatecznie ponosiłby go konsument.
Czemu ma służyć ten mechanizm?
Opłata reprograficzna ma dwa główne cele:
1. Rekompensata za dozwolony użytek
Prawo dopuszcza, aby każdy z nas mógł kopiować legalnie nabyte utwory na inne urządzenia na własny użytek bez zgody autora. To ogranicza potencjalne przychody twórców – stąd potrzeba rekompensaty.
2. Wsparcie twórców i kultury
Środki te trafiają do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, które następnie rozdzielają je między:
- autorów i artystów wykonawców,
- producentów fonogramów i wideogramów,
- wydawców i innych uprawnionych.
To tworzy dodatkowy strumień finansowy wspierający twórców w świecie cyfrowym, gdzie tradycyjne sprzedaże bywają mniejsze.
Opłata reprograficzna ukrytym „podatkiem od elektroniki”
Dla wielu Polaków opłata reprograficzna jest formą ukrytego podatku, mimo że formalnie nie wpływa do budżetu państwa. Ponad 80–90 % badanych uważa takie rozwiązanie właśnie za podatek. Taki który podwyższy ceny sprzętu codziennego użytku, jak smartfony czy laptopy. Krytycy wskazują, że każda opłata na producentów szybko przełoży się na wyższe ceny dla konsumentów. Szczególnie w obliczu rosnącej inflacji i wysokich kosztów życia.
W badaniach opinii publicznej większość Polaków sprzeciwia się wprowadzeniu tej opłaty. Wiąże się ona bowiem z dodatkowymi wydatkami przy zakupie sprzętu, który dla wielu ludzi jest już niezbędny do pracy, nauki czy codziennego życia.
Wątpliwości prawne i sprzeczność z prawem UE
Przeciwnicy podkreślają, że projektowane zmiany mogą być sprzeczne z wykładnią prawa Unii Europejskiej. Szczególnie gdy chodzi o kopiowanie treści w kontekście usług streamingowych. Zgodnie z opinią rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE opłata nie powinna obejmować kopii tymczasowych, które powstają np. podczas korzystania z serwisów online.
Branża cyfrowa otwarcie ostrzega, że przyjęcie rozporządzenia w takim kształcie może narazić Polskę na postępowania prawne przed TSUE, ponieważ nowe reguły mogą wykraczać poza to, co dopuszcza prawo europejskie.
Nieadekwatność do współczesnych modeli korzystania z treści
Eksperci zauważają, że współczesne korzystanie z treści w dużej mierze odbywa się poprzez streaming i usługi online, a nie poprzez klasyczne kopiowanie plików. Opłata reprograficzna — wyliczana proporcjonalnie do ceny urządzenia – mogłaby więc nadal opierać się na modelu prawnym oderwanym od cyfrowej rzeczywistości.
Dla krytyków jest to dowód, że mechanizm ten nie mierzy się z realnym problemem i generuje koszty tam, gdzie faktyczna szkoda dla twórców jest marginalna lub wręcz nieistniejąca.
Podsumowanie
Choć opłata reprograficzna jest przedstawiana przez jej zwolenników jako narzędzie wsparcia twórców w erze cyfrowej, jej przeciwnicy formułują wiele ostrych zarzutów, które podważają zarówno sens, jak i praktyczne skutki tego rozwiązania.
Opłata reprograficzna powstała w czasach, gdy kopiowanie utworów na prywatny użytek było powszechną praktyką, a nośniki fizyczne stanowiły główne medium dystrybucji treści. Dziś jednak sposób korzystania z kultury i informacji uległ zasadniczej zmianie. Smartfony, laptopy, tablety i telewizory służą przede wszystkim do dostępu do legalnych treści streamingowych, a nie do ich powielania czy archiwizowania na własnych nośnikach.
Współczesny model konsumpcji opiera się na licencjonowanym dostępie, za który użytkownicy już płacą w formie abonamentów, reklam lub opłat jednorazowych. Twórcy otrzymują z tego tytułu wynagrodzenie, co sprawia, że nakładanie dodatkowej opłaty na sprzęt elektroniczny coraz częściej bywa postrzegane jako rozwiązanie oderwane od realiów technologicznych i prowadzące do podwójnego obciążenia odbiorców.

